Spędziliśmy
długi sierpniowy weekend w Berlinie. Taką relację przedstawiamy: Unter den
Linden – po pierwsze znacznie przereklamowane, po drugie, w tej chwili jeden
wielki plac budowy. Reichstag, niemożliwe kolejki, rezerwować trzeba chyba z
rok wcześniej bo inaczej to nie ma szans na zwiedzanie kopuły… Tiergarten, park
jak park, ale spacerować można cały dzień, na rowerze też jest gdzie pojeździć.
Ku-damm – jeśli ktoś lubi shopping i bazary. Alexanderplatz – może być, mnóstwo
knajp, piwo kosztuje 5 jurków. Niespodzianka wyprawy wyszukana przez Róż - Berliner DDR Motorrad Museum. Kolekcja 140 motocykli z czasów
Wschodnich Niemiec. Same perełki. No i na koniec - hotel naprawdę niezły, a na
dodatek w idealnym miejscu. Arcotel John F.
Ogólnie
fajniej niż fajnie. Róż nie marudziła bardziej niż zwykle, chociaż raz wspięła
się dość wysoko, gdy objęta przez Czerwień groźnie powiedziała
- Nie
łap mnie za cycki publicznie!
Czerwień
żachnął się na to
- Ale
że jak to??? Ty możesz mi robić loda w parku kiedy Ci się zechce, a ja nie mogę
Cię czule przytulić? To niesprawiedliwe!
- No
bo to park lodowy… poza tym możesz mnie łapać za tyłek…
-
Ale za cycki nie?
- Za
cycki też trochę możesz, ale… podnieca mnie to.
- To chyba dobrze?
- No raczej…
Kocham Cię Róż, chcę
zwiedzać świat z Tobą u boku!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz