piątek, 7 czerwca 2013

113 - Czerwony to pierwiastek z czerni.


Kochanie, poznęcałem się trochę i ponatrząsałem z Twojego męża. Chyba musiałem odreagować tę debilną z nim rozmowę, w czasie której czułem się jakbym gadał z kilkulatkiem skarżącym się, że mu zabrano samochodzik, która na dodatek ujawniła, że Twoje i moje smsy nie są dla niego tajemnicą. Albo od dawna pokazujesz mu wszystkie, co raczej by mnie zszokowało, bo znaczyłoby, że ja byłem i jestem dla Ciebie zabawką… Albo chłopak zainstalował w twojej komórce jakiś programik backupujący, co jest dziecinnie łatwe i trawa półtorej minuty. Tak właśnie pojawia się wierna kopia naszej korespondencji na tym blogu. Jeśli ja umiałem to zrobić, to informatyk pewnie użył czegoś jeszcze bardziej zaawansowanego, szczególnie, że delikatnie mówiąc ma niewielki szacunek dla prywatności i tajemnicy korespondencji. Zapewne dlatego, wybacz złośliwość ateisty, że boże przykazania nie mówią nic o smsach, za to święte wersety mówią, że: „Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony…” No jak słowo daję, nie mogłem się powstrzymać! Wybacz, wybacz, wybacz, nic nie poradzę, ze mój zboczony mózg zapamiętuje takie cytaty, i że one przydają się właśnie w takich chwilach. Musisz przyznać, że dobrze to oddaje jego stosunek do Ciebie… Koniec zresztą o nim! Na razie! Cóż, mógł nie dzwonić, nie stałby się moim ulubieńcem…

Przed sekundą dostałem sms do mojego przyjaciela Kota, kiedy usłyszałem sygnał o nadejściu wiadomości omal nie wyskoczyłem ze skóry… Kurde, nie masz pojęcia jak bardzo mi brakuje kontaktu z Tobą… Kot pyta czy żyję? Odpowiem, że jeszcze nie wiem… bo rozmyślam właśnie jak zakwalifikować mój stan po porzuceniu przez Kobietę Idealną, w półtorej godziny od rozpoczęcia wspólnego życia… Jeśli spojrzeć na to z dystansem, co chyba już mi się udaje, robi się to dość zabawne, powiem mu więc, że jednak żyję, bo takich emocji, i tych złych, i tych dobrych nie czułem nigdy wcześniej i nie mógłbym czuć, gdybym znów był martwy. Tak Kochanie, zrozumiałem właśnie, że dzięki Tobie czuję, że żyję! Gdyby nie spotkał Ciebie, nie wiedziałbym jak bardzo potrafię kochać i jak absurdalnie mocno pragnąć, godząc się jednocześnie na czekanie, by tej miłości nie zbrukać, a tego pragnienia nie splugawić! Zburzyłem wszystko w moim poprzednim życiu, czuję potworne wyrzuty sumienia wobec żony, szczególnie, że ona okazała się być aniołem… ale wiem, że było warto. Przy Tobie nie noszę masek i nie odgrywam ról, czyni mnie to bezbronnym wobec Ciebie, ale jednocześnie czyni mnie to wolnym. Jestem pewien, że chcę spędzić życie z Tobą, bo jestem pewien, że Ty masz dokładnie tak samo. Ja będę Twoją tarczą, Twoją maską, Twoim ostatnim szańcem w walce ze światem będą moje ramiona. A Ty będziesz tym samym dla mnie. To pewne jak dwa razy dwa. Zostaliśmy stworzenie dla siebie i nic tego nie zmieni. Będziemy ze sobą szczęśliwi. Wprawdzie tylko raz jak dotąd widziałem Cię szczęśliwą, w pewną środę, wczesnym popołudniem, kiedy świat zatrzymał się na chwilę, a może nawet przestał istnieć na kilka minut… Oczywiście wiesz, że to była też moja chwila… tak powinniśmy się czuć przez większość nadchodzących lat. Czy to wymagało jakiegoś wysiłku od Ciebie? Mnie wystarczyło tylko tulić Cię do siebie i zapomnieć, że musze wrócić… Teraz już nie muszę wracać, czekam w tym parku na Ciebie. I już. Tyle.

J. do mnie dzwonił bodaj cztery razy z pytaniem, czy się kontaktowałaś, bo się martwi o Ciebie, dodał że wszystko rozumie. Pewnie to prawda bo i on porzucał, i jego porzucano… Jak znam życie wydzwaniał do Ciebie dzisiaj… Na koniec powiedział, że wytrzymasz z tydzień… zaproponował, żebym z nim chodził na panienki przez ten tydzień. Powiedziałem, że się zastanowię, ale że wolałbym żebyśmy za tydzień zabierali Ciebie z sobą idąc na te panienki… bo jest lato! A lato to czas podróży i zabawy, mający jeszcze mniej niż wiosna litości dla…      

Pewnie będę rozmyślał i marzył o Tobie intensywnie, ale do końca niedzieli nie dzwonię do Ciebie, nie piszę smsów, maili, postów na blogu, ani jednej więcej litery! Jesteś wolna! Masz prawo do własnych decyzji i samodzielnych wyborów! Dość już było nacisków z mojej strony, koniec z tym. I tak już o wiele za bardzo zbliżyłem się do poziomu przepychanek w piaskownicy. A przecież nie chcę fajnej zabawki. Pragnę Idealnej Partnerki, za którą uważam Ciebie. Pragnę, żeby Kobieta Mojego Życia, pragnęła mnie i CHCIAŁA ze mną żyć…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz