9 cze 2013 11:13
Nigdy nie znalazłem nikogo do kogo mógłbym zwrócić się z wymówkami
czy pretensjami, dlatego dzieciństwo było koszmarem, a dorosłości panicznie się
bałem. Tym bardziej, że po niej przychodzi starość, a potem śmierć. W praktyce
umieram od narodzin nieprzerwanie, niezależne od tego co o tym myślę albo co
robię. Zrozumiałem, że w pewnym sensie nic nie jest ważne, bo koniec jest z
góry przesądzony. Mogę zatem cieszyć się wolnością, a poczucie wolności to po
prostu wiedza, że w istocie nie mam nic do stracenia.
Moje życie jest łatwe, bo godzę się na tę wolność. Podejmuję
decyzje nie tłumacząc się z nich i nie uciekając od konsekwencji. A chociaż
wiem, że żadna decyzja nie załatwia niczego raz na zawsze, a każde rozwiązanie
rodzi nowe problemy, z którymi muszę się zmierzyć, to wiem też, kim jestem.
Jestem tym, który nie boi się próbować, bo nie przeraża go myśl, że niczego nie
zmieni. Jestem tym, który nie boi się upadać, bo upadłem już tyle razy, że przy
okazji nauczyłem się wstawać. Życie komplikuje mi się, gdy zaczynam słuchać
wskazówek, wzorować się na kimś, gdy wyda mi się, że ktoś wie lepiej. Prawda
jest taka, że nikt nie potrafi żyć lepiej ode mnie. Nie mam autorytetów.
Ideologie i religie dawały mi kiedyś złudne podpowiedzi, z łatwością pod ich
wpływem uciekałem od odpowiedzialności. Ale nie nigdy nie było gdzie się
schować i kiedy przychodziła tego świadomość, to bolało jak diabli. Dawałem się
zwieść wiele razy lecz zawsze nadchodził moment, kiedy dostrzegałem, że na
„mojej drodze” jestem sam ze świadomością jak wiele czasu zmarnowałem. Ostatnio
15 lat…
Najważniejsze dla mnie bitwy toczą się we wnętrzu. Wszelkimi
sprawami dotyczącymi mnie zajmuję się sam. Samotność to dla mnie stan
naturalny. Niezmienny. Żyję samodzielnie, na własną odpowiedzialność, podążając
własną drogą, nie lepszą czy gorszą, po prostu inną od pozostałych. Ta droga
nie prowadzi TAM. Żadne TAM nie istnieje. Na końcu nie ma żadnej nagrody,
żadnego zbawienia.
Życie i świat nie mają żadnych tajemnic, żadnych ukrytych znaczeń.
Wszystko jest dokładnie takie, jak się wydaje. Poznanie jest możliwe, a wiedza
jest dostępna od chwili, gdy przestaniemy chcieć by nas nauczano, od chwili, gdy
szukamy jej sami, nie zdając się na żadnych nauczycieli. Dlatego nie pytam o
rady i sam ich nie udzielam. Największym wrogiem wiedzy jest wiara. Wiara jest
odwrotnością poznania. Dla mnie prawda kryje się w poszukiwaniach, odpowiedzi
znajduję w pytaniach. W nic nie wierzę i nie domagam się wiary we mnie.
Świat nie jest sprawiedliwy, a dobro często nie popłaca i rzadko
jest nagradzane. Zło jest potencjalnym źródłem witalności… Nie wiem co to może
oznaczać, ale fajnie brzmi. Innymi słowy zło mnie przeraża. Przebaczanie za
uczynione zło jest trudne, najtrudniejsze jest przebaczanie sobie.
Miłość się czuje, a nie robi. Nie podlega planowaniu. Nie można
siebie do tego zmusić, nie uda się też nikogo namówić by kochał. Nie koniecznie
jest to uczucie konstruktywne i nie zawsze przyjemne. Często absurdalnie
jednostronne bo nieodwzajemnione. Czemu ma służyć nikt nie wie, ale ja żyje w
przekonaniu, że to najcudowniejsze doznanie, cel życia. I nie, nie mam na myśli
rozmnażania. Nie potrafię miłości wyrazić słowami, próbowałem, ale jedyne, co
się dotąd jako tako sprawdza, to seks, dla miłości spełnienie i środek wyrazu.
Potrzeba i przymus zarazem. Głód. Pragnienie. Plątanina emocji przypominająca
mi, że ja nie istnieję w formie bezcielesnej. Mój mózg jest integralną częścią
mojego ciała, którego zwierzęca natura zdecydowanie bardziej mnie podnieca niż
obraża.
Przyjaźń jest identyczna jak miłość z tą tylko różnicą, że w
praktyce nie występuje w formie nieodwzajemnionej, a seks jej nie wyraża i
raczej jej nie pomaga.
Wieczność jest bardzo długa, szczególnie pod koniec, czyli nic nie
trwa wiecznie. To pewne.
Pieniądze nie dają radości, dopiero zakupy...
Kosmos to nieskończona ilość punktów odniesienia, zbędnych.
Muzyka budzi mnie i usypia.
Co wobec tego myślę o własnym istnieniu, będącym w gruncie rzeczy
krótkim, bezsilnym dryfowaniem przez raczej nieprzyjazny świat, na który nie
mam wpływu?
ZACHWYT !!!
Quiz dla mojej dziewczyny:
Kochasz mnie?
Nagroda za prawidłowe rozwiązanie: spokój.
Nagroda pocieszenia: wszystko pozostałe.
Podpowiedź: jeśli jeszcze mnie nie znasz, to możliwe, że już nigdy
nie poznasz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz