niedziela, 9 czerwca 2013

118 – Instrukcja obsługi Czerwonego.


9 cze 2013    11:13
Nigdy nie znalazłem nikogo do kogo mógłbym zwrócić się z wymówkami czy pretensjami, dlatego dzieciństwo było koszmarem, a dorosłości panicznie się bałem. Tym bardziej, że po niej przychodzi starość, a potem śmierć. W praktyce umieram od narodzin nieprzerwanie, niezależne od tego co o tym myślę albo co robię. Zrozumiałem, że w pewnym sensie nic nie jest ważne, bo koniec jest z góry przesądzony. Mogę zatem cieszyć się wolnością, a poczucie wolności to po prostu wiedza, że w istocie nie mam nic do stracenia.
Moje życie jest łatwe, bo godzę się na tę wolność. Podejmuję decyzje nie tłumacząc się z nich i nie uciekając od konsekwencji. A chociaż wiem, że żadna decyzja nie załatwia niczego raz na zawsze, a każde rozwiązanie rodzi nowe problemy, z którymi muszę się zmierzyć, to wiem też, kim jestem. Jestem tym, który nie boi się próbować, bo nie przeraża go myśl, że niczego nie zmieni. Jestem tym, który nie boi się upadać, bo upadłem już tyle razy, że przy okazji nauczyłem się wstawać. Życie komplikuje mi się, gdy zaczynam słuchać wskazówek, wzorować się na kimś, gdy wyda mi się, że ktoś wie lepiej. Prawda jest taka, że nikt nie potrafi żyć lepiej ode mnie. Nie mam autorytetów. Ideologie i religie dawały mi kiedyś złudne podpowiedzi, z łatwością pod ich wpływem uciekałem od odpowiedzialności. Ale nie nigdy nie było gdzie się schować i kiedy przychodziła tego świadomość, to bolało jak diabli. Dawałem się zwieść wiele razy lecz zawsze nadchodził moment, kiedy dostrzegałem, że na „mojej drodze” jestem sam ze świadomością jak wiele czasu zmarnowałem. Ostatnio 15 lat…
Najważniejsze dla mnie bitwy toczą się we wnętrzu. Wszelkimi sprawami dotyczącymi mnie zajmuję się sam. Samotność to dla mnie stan naturalny. Niezmienny. Żyję samodzielnie, na własną odpowiedzialność, podążając własną drogą, nie lepszą czy gorszą, po prostu inną od pozostałych. Ta droga nie prowadzi TAM. Żadne TAM nie istnieje. Na końcu nie ma żadnej nagrody, żadnego zbawienia.
Życie i świat nie mają żadnych tajemnic, żadnych ukrytych znaczeń. Wszystko jest dokładnie takie, jak się wydaje. Poznanie jest możliwe, a wiedza jest dostępna od chwili, gdy przestaniemy chcieć by nas nauczano, od chwili, gdy szukamy jej sami, nie zdając się na żadnych nauczycieli. Dlatego nie pytam o rady i sam ich nie udzielam. Największym wrogiem wiedzy jest wiara. Wiara jest odwrotnością poznania. Dla mnie prawda kryje się w poszukiwaniach, odpowiedzi znajduję w pytaniach. W nic nie wierzę i nie domagam się wiary we mnie.
Świat nie jest sprawiedliwy, a dobro często nie popłaca i rzadko jest nagradzane. Zło jest potencjalnym źródłem witalności… Nie wiem co to może oznaczać, ale fajnie brzmi. Innymi słowy zło mnie przeraża. Przebaczanie za uczynione zło jest trudne, najtrudniejsze jest przebaczanie sobie.
Miłość się czuje, a nie robi. Nie podlega planowaniu. Nie można siebie do tego zmusić, nie uda się też nikogo namówić by kochał. Nie koniecznie jest to uczucie konstruktywne i nie zawsze przyjemne. Często absurdalnie jednostronne bo nieodwzajemnione. Czemu ma służyć nikt nie wie, ale ja żyje w przekonaniu, że to najcudowniejsze doznanie, cel życia. I nie, nie mam na myśli rozmnażania. Nie potrafię miłości wyrazić słowami, próbowałem, ale jedyne, co się dotąd jako tako sprawdza, to seks, dla miłości spełnienie i środek wyrazu. Potrzeba i przymus zarazem. Głód. Pragnienie. Plątanina emocji przypominająca mi, że ja nie istnieję w formie bezcielesnej. Mój mózg jest integralną częścią mojego ciała, którego zwierzęca natura zdecydowanie bardziej mnie podnieca niż obraża.
Przyjaźń jest identyczna jak miłość z tą tylko różnicą, że w praktyce nie występuje w formie nieodwzajemnionej, a seks jej nie wyraża i raczej jej nie pomaga.
Wieczność jest bardzo długa, szczególnie pod koniec, czyli nic nie trwa wiecznie. To pewne.
Pieniądze nie dają radości, dopiero zakupy...
Kosmos to nieskończona ilość punktów odniesienia, zbędnych.
Muzyka budzi mnie i usypia.

Co wobec tego myślę o własnym istnieniu, będącym w gruncie rzeczy krótkim, bezsilnym dryfowaniem przez raczej nieprzyjazny świat, na który nie mam wpływu?

ZACHWYT !!!

Quiz dla mojej dziewczyny:

Kochasz mnie?

Nagroda za prawidłowe rozwiązanie: spokój.
Nagroda pocieszenia: wszystko pozostałe.

Podpowiedź: jeśli jeszcze mnie nie znasz, to możliwe, że już nigdy nie poznasz.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz