niedziela, 26 maja 2013

103


26 maj 2013    06:38
Co się dzieje Kochanie? Martwię się czy wszystko w porządku...

26 maj 2013    09:06
Jest źle... gorzej niż źle... postaram się jakoś zadzwonić, ale to pewnie dopiero popołudniu... K. uważa, że rozbiłam mu całe życie, na przemian wyrzuca mnie z domu i zatrzymuje... Przejrzał też mój telefon... nie czytał smsów, ale sprawdził ilość połączeń z Tobą...

26 maj 2013    09:07
Chce jechać ze mną do rodziców i wszystko im powiedzieć. Dzisiejszy dzień będzie jeszcze trudniejszy niż wczorajszy...

26 maj 2013    09:10
Nie wiem jak mogę pomoc. Jeśli jest jakiś sposób w jaki mógłbym Ci to ułatwić - daj znać. Jeśli zechcesz uciec stamtąd, to natychmiast przyjadę.

26 maj 2013    09:11
Strasznie, strasznie mi przykro, ze musisz przez to przechodzić, właściwie, ze oboje musicie...

26 maj 2013    09:12
Pamiętam o tym... muszę to przetrwać... chociaż świadomość tego, że rozrywasz komuś serce na strzępy jest po prostu straszna...

26 maj 2013    09:13
Wiem o czym mówisz, wierz mi, naprawdę to rozumiem, zresztą przecież wiesz...

26 maj 2013    09:15
Odezwę się później Kochanie. Jak tylko będę mogła.

26 maj 2013    09:18
Dobrze Kochanie, cały czas będę miał telefon przy sobie.
Pomyślałem, że i tak trzeba Twoich rodziców powiadomić, więc jeśli wytrzymasz presję i będziesz opanowana, to paradoksalnie wizyta u nich może nie wyjść na złe, bo uświadomi wszystkim, że to nie fanaberia, a trudna, ale przemyślana decyzja, której jesteś pewna...

26 maj 2013    12:27
:(  Zaraz jadę do rodziców. Wydzwaniają do mnie od godziny, ale nie potrafię odebrać. Jestem zmęczona. Chciałabym usnąć i obudzić się już po wszystkim... obok Ciebie.
K. jest zdruzgotany :((

26 maj 2013    12:42
Odwagi Kochanie! Na pewno dasz radę przez to przebrnąć...
Wiesz co zrozumiałem? Że, chociaż myślałem, że to niemożliwe, to kocham Cię jeszcze bardziej niż wczoraj, bo potrafisz się przyznać do błędu i masz odwagę by go naprawić, bo wolisz prawdę niż udawanie, ale przede wszystkim dlatego, że robisz to wszystko, cierpisz i ranisz innych, trochę również dla mnie...  A może i przede wszystkim dla mnie...
Jesteś Kochanie moja prawdziwą muzą i miłością mojego życia... Moją SuperKicią!

26 maj 2013    17:49
Nie wiem czy moje smsy mogą dziś pomoc czy nie, ale traktuj je jak wyraz troski i miłości, bo tym są w istocie. Martwię się o to jak sobie radzisz, sama przeciwko wszystkim... Nie, nie jesteś sama, jestem przy Tobie! Już zawsze będę!

26 maj 2013    17:54
Poinformowałem cześć rodziny. Rodzice są dość wstrząśnięci... Siostra wzruszyła ramionami, myślę, że ona podejrzewała jak bardzo nie byłem na swoim miejscu, ale przecież gratulować mi nie będzie...

26 maj 2013    18:13
Przepraszam, że nie dzwonię i nie piszę, ale jest naprawdę ciężko. Do tego jeszcze wbił się mój brat z rodziną na kawę z okazji dnia matki. Jutro wszystko Ci opowiem... nikt nie rozumie tego co robię. Twierdzą, że marnuję życie i sobie, i jemu. Boli mnie głowa i wszystkie mięśnie... myślę, że najgorsze jeszcze przede mną ;( zapętliłam sobie Closer na CD...

26 maj 2013    18:34
Nawet jeśli by rozumieli, to nie potwierdzą, bo nie wypada. Uświadomiłem sobie tę prawdę obserwując reakcję mojej siostry... Zresztą ja mam gdzieś zrozumienie innych...
Myślę sobie, że w rzeczywistości ratujesz mu życie... I sobie też - przysięgam, że nie mylisz się co do mnie i przysięgam, że ze mną będziesz szczęśliwa... Myślę, że Twój pierwszy mąż też znajdzie sobie kogoś takiego, kogoś magicznego, znacznie szybciej niż mu się wydaje... Dzisiaj zapewne myśli, że to Ty, ale myli się... Ja to wiem - Ty należysz do mnie, to pewne, bo ja należę do Ciebie, wiec nie może być inaczej.
Closer pomogło mi już nie raz... Ta płyta jest jak wieczne zbawienie. Curtis musiał umrzeć, żeby móc stworzyć ten album... Dlatego nie ma w nim emocji... Jego siła to wydobywanie ich z nas. Oczyszczanie nas. Zbawianie.
Wybacz, ze taki jestem egzaltowany, ale przez to, że cierpisz tam sama, ja cały jestem rozedrgany... Kocham Cię.

26 maj 2013    20:08
Rozumiem, że nie możesz do mnie pisać, a tym bardziej dzwonić. Rozumiem, że może Ci się nawet nie chcieć czytać tego co ja do Ciebie wypisuję. To jasne, masz przejebany dzień... Naprawdę wiem jak to jest... Ale ja muszę, muszę, muszę bo mi źle, bo nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie! A kiedy nie piszesz to tak jest.
Nie mam mocy żeby uchronić Cię przed bólem jaki czujesz w tej chwili. Nie umiem Ci pomóc w przejściu przez to piekło. Mógłbym powiedzieć, że Ci się to należy, jako zapłata czy zadośćuczynienie, za to co temu bogu ducha winnemu chłopakowi zrobiłaś, ale tak nie myślę.

26 maj 2013    20:10
Chociaż z drugiej strony może to takie oczyszczenie? Jak rytuał przejścia. Jak wiedza tajemna o tym jak żyć. Żeby już nigdy nie zapomnieć, że miłość się czuje, a nie planuje, że pragnienia się spełnia, a nie ukrywa, że partner w życiu to ktoś, kto wszystko rozumie, a nie wtłacza życie w drobnomieszczańskie konwenanse...
Ja jestem już po drugiej stronie. Nigdy już nie pozwolę się zwieść, nigdy nie będę robił tego co wypada, zamiast tego czego chcę. Ty właśnie przechodzisz... Czekam tu na Ciebie i jedyne czego teraz pragnę, to dalej iść z Tobą...

26 maj 2013    20:36
Nóż w serce wbiję mu dopiero kiedy spakuję walizkę... teraz wciąż jeszcze chce walczyć... ze łzami w oczach słuchał moich słów, które raniły go coraz bardziej i bardziej... Jest jakby spokojniej, ale to chyba dlatego, że on wciąż wierzy, że się uda...

26 maj 2013    20:52
Wydaje mi się, że powinnaś to zrobić zdecydowanie i najszybciej jak się da, żeby ten nóż wbić raz, a nie dziesiątki razy przy każdej kolejnej rozmowie. Ja cierpiałbym tym bardziej, im więcej podejmowałbym prób, i tym mniej, im szybciej sprawa zostałaby zamknięta. Nie wiem czy on tak samo? Pewnie podobnie...
Szkoda, że z tym wynajęciem mieszkania jesteśmy w lesie, a do tego nadchodzący tydzień ma 3 dni... Ale co tam, najwyżej pomieszkasz (pomieszkamy?) w hotelu. A jak to wszystko się skończy upijemy się ginem, siedząc w wannie i słuchając muzyki... Popłaczesz się rozładowując emocje, a ja będę Cię rozśmieszał zamiast pocieszać... Może być?

26 maj 2013    21:02
Byle nie z colą, a z tonikiem :-)  Jestem zmęczona... Dobranoc Kochanie...

26 maj 2013    21:18
Z cola?! Fuj! Oczywiście, że Saphir ze Schweppsem, cytrynka i lód... No i może kropelka Grenadiny dla mojej Różowej Dziewczyny.
Dobranoc Kochanie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz