czwartek, 9 maja 2013

84


8 maj 2013    08:57
Przyszła mi do głowy całkiem onieśmielająca myśl, że mimo czekającego moje życie totalnego trzęsienia ziemi, czuje się o wiele szczęśliwszy niż kiedykolwiek...
Zamierzam trwać w tym stanie, chociaż wydaje się, ze powinienem to jakoś leczyć...

8 maj 2013    09:37
Mam nadzieję, że ten stan związany jest z moją osobą :-)  bo jeśli jest tak, to będzie trwać już zawsze...

8 maj 2013    11:36
Zaraz się rozpłaczę... dostałam maila od męża... straszne...

8 maj 2013    22:17
Importuję płyty The Cuts do iTunes, co trwa strasznie długo... Rozmyślam więc o cudownym popołudniu i o kończących akordach, a raczej ich braku... i o tym, że zamiast smakować je teraz, siedzę w ciszy, i jeszcze o tym, że ty masz o wiele gorzej, mierząc się teraz z wszystkimi uczuciami na raz. Bardzo mi przykro, że musisz przez to przechodzić, nie umiem Ci w tym pomóc, ale pocieszam się, że nikt by nie umiał. Pamiętaj, że zawsze możesz odwrócić się na pięcie i rzucić się w nieznane. Nie wpadniesz w otchłań! Wpadniesz w moje ramiona. Jeśli się teraz skupisz poczujesz moje usta i dłonie na sobie... Usłyszysz też moje słowa: KOCHAM CIE.

8 maj 2013    22:56
Ale że do szaleństwa? ...

8 maj 2013    22:57
Absolutnie!

8 maj 2013    23:27
Hmmm... to było naprawdę mega miłe popołudnie i wieczór... i tylko tych akordów brakuje mi do pełni szczęścia... ale i tak Cię kocham :-) Dziękuję!

8 maj 2013    23:29
Kochanie, jutro zamawiamy rower... ten biały... ten właśnie chcę :-) dobrze?

8 maj 2013    23:36
I tak na dobranoc myślę sobie, że chciałabym żebyś kochał się ze mną tak bardzo, bardzo długo... powoli i namiętnie, i żebyś doprowadzał mnie do orgazmów swoim cudownym dotykiem i pocałunkami... Z tą myślą dziś zasnę i z uśmiechem na ustach, choć trochę przez łzy... i z miłością w sercu... dobranoc Kochanie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz