poniedziałek, 6 maja 2013

81


5 maj 2013    11:33
Zauważyłaś, że już jest nowy dzień? Całkiem ładny... Miłość mojego życia przekonała mnie, że trzeba się cieszyć takim drobiazgami, bo to zapobiega depresji. I miała rację! Siedzę w nad jeziorem w Firleju i łapię oddech zanim pojadę dalej, do Kozłówki. Przyjechałem tu z domu walcząc z wiatrem i trochę się zdyszałem. Jeśli tak będzie dalej, to te 50km, które sobie zaplanowałem strasznie mnie zmęczą. Będę fantazjował, że spotykam Cię przypadkiem w lesie...
Jutro poniedziałek! Tęsknię niemożliwie!

5 maj 2013    12:54
Zostało mi do przejechania 19km, 32 już przejechałem. Tyłek zaczyna mnie trochę boleć, ale i tak jest zajebiście poza tym, że Kochanka mnie olewa... Chyba wypiję piwo w najbliższym czynnym wiejskim sklepie...
Dzwoń do mnie, pisz do mnie, kochaj mnie skoro już nie możesz być tu ze mną!

5 maj 2013    13:18
Kochanie, moje serce i myśli są przy Tobie, brak tylko mojego ciała, ale to i tak 2/3 całości ;) Kocham Cię. Swoboda wypowiedzi jakiejkolwiek bliska zeru...

5 maj 2013    13:58
Skończyłem okrążenie. 50,3km...  Wiedziałem, że jesteś ze mną! Czułem to przez cały czas. Myślałem o tym jaki szczęściarz ze mnie...

5 maj 2013    14:18
Takie dni jak dzisiejszy będą najlepsze... Trochę wysiłku, trochę adrenaliny (gdy będziesz ze mną będzie jej oczywiście więcej :)), a potem wanna i jeszcze troszkę adrenaliny, później kolacja i wino, a potem będziemy się kochać... najwolniej jak to możliwe... I najmocniej…

5 maj 2013    14:52
Mam jakiś dziwny przypływ czułości, nie przychodzi mi dziś do głowy nic perwersyjnego co chciałbym Ci zrobić... Same całuski i pieszczotki... Przytulanki i mizianki... Czy tego właśnie dziś potrzebujesz? Czy nawdychałem się za dużo świeżego powietrza...?

5 maj 2013    14:57
Potrzebuję Ciebie i zdecydowanie dużo przytulania i miziania, całusków i pieszczot. I słuchania jak gadasz o silnikach, łacińskich słowach i innych bzdetach, z których nic nie rozumiem :) Nic perwersyjnego.

5 maj 2013    14:59
Ps. Idę do U.
Na 17 jadę do kumpelki więc w drodze mam nadzieje Cię usłyszeć :-)

5 maj 2013    15:01
Czyli to intuicja, a nie nadmiar świeżego powietrza...
Dzwoń do mnie kiedy zechcesz.

5 maj 2013    20:07
Zbieram się, ale jeszcze niespodziewanie zaliczę krótki meeting z kolegami ze starych dobrych czasów. Zadzwonię po 21, oki?

5 maj 2013    20:09
Jasne, ze OK.
Szczęściarze z tych Twoich kolegów mogą Cię spotykać niespodziewanie...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz