1 kwi 2013 07:18
Idę o zakład, że dzisiaj będzie lepszy dzień niż wczoraj! Śniłaś mi się!
Idę o zakład, że dzisiaj będzie lepszy dzień niż wczoraj! Śniłaś mi się!
1 kwi 2013 11:03
Perspektywa wypicia z Tobą porannej kawy jutro i tego, jak ukradkiem kradniesz mi całusy... jednego za drugim... sprawia, że dzisiejszy dzień jest całkiem do zniesienia...
Perspektywa wypicia z Tobą porannej kawy jutro i tego, jak ukradkiem kradniesz mi całusy... jednego za drugim... sprawia, że dzisiejszy dzień jest całkiem do zniesienia...
1 kwi 2013 11:03
Po 3 kawach, długim prysznicu, niedokończonej masturbacji, kawałku wędzonego łososia i butelce wody, nagle olśniło mnie dlaczego ten dzień nie może być gorszy od wczorajszego. Otóż kilka powodów: wczoraj spiłem się, a dziś nie mam kaca. Wczoraj obraziłem niemal wszystkich w rodzinie, więc dziś nie będą zawracać mi głowy. Wczoraj Cię kochałem i dzisiaj nie przestałem, na dodatek śniłem o Tobie i jutro się spotkamy na kilka chwil!
Po 3 kawach, długim prysznicu, niedokończonej masturbacji, kawałku wędzonego łososia i butelce wody, nagle olśniło mnie dlaczego ten dzień nie może być gorszy od wczorajszego. Otóż kilka powodów: wczoraj spiłem się, a dziś nie mam kaca. Wczoraj obraziłem niemal wszystkich w rodzinie, więc dziś nie będą zawracać mi głowy. Wczoraj Cię kochałem i dzisiaj nie przestałem, na dodatek śniłem o Tobie i jutro się spotkamy na kilka chwil!
1 kwi 2013 11:04
Kurde, niesamowite! W tej samej chwili! Wysłaliśmy wiadomość... Mówiłem, że łączy nas coś nadnaturalnego!
Kurde, niesamowite! W tej samej chwili! Wysłaliśmy wiadomość... Mówiłem, że łączy nas coś nadnaturalnego!
1 kwi 2013 17:32
Myślę o tym jak sobie poradzę ze sobą przez 3 tygodnie odstawienia... Potestowałem trochę notatnik iPada i spokojnie mogę pisać do Ciebie kiedy mi się zechce, a wysyłać kiedy będzie możliwość... I Ty będziesz mogła pisać do mnie licząc się z tym, że odbiorę kiedy sie uda.
Myślę o tym jak sobie poradzę ze sobą przez 3 tygodnie odstawienia... Potestowałem trochę notatnik iPada i spokojnie mogę pisać do Ciebie kiedy mi się zechce, a wysyłać kiedy będzie możliwość... I Ty będziesz mogła pisać do mnie licząc się z tym, że odbiorę kiedy sie uda.
1 kwi 2013 17:33
Nie zapomnisz o mnie?
Nie zapomnisz o mnie?
1 kwi 2013 17:37
Swoja drogą to powinno być dla mnie przerażające, że przez kilka tygodni ukradkowych króciutkich rozmów i kilka sms'ow uzależniłaś mnie od siebie do tego stopnia. Dziwne, ale nie jest. Jest raczej fascynujące. Po prostu cudowne...
Swoja drogą to powinno być dla mnie przerażające, że przez kilka tygodni ukradkowych króciutkich rozmów i kilka sms'ow uzależniłaś mnie od siebie do tego stopnia. Dziwne, ale nie jest. Jest raczej fascynujące. Po prostu cudowne...
1 kwi 2013 20:37
Kochanie... zapomnieć? O Tobie? POJEBAŁO CIĘ do reszty przez te święta :))) gdybym była w stanie o Tobie zapomnieć, to byłoby zdecydowanie łatwiej... i wszystko byłoby takie proste, oczywiste i szarobure... ale gdybym była w stanie o Tobie zapomnieć to cala teoria o metafizyce naszego związku okazałaby się zwykłą paplaniną bez cienia sensu... a przecież tak nie jest... przecież to wszystko jest tak namacalne ze musi być prawdziwe...
Kochanie... zapomnieć? O Tobie? POJEBAŁO CIĘ do reszty przez te święta :))) gdybym była w stanie o Tobie zapomnieć, to byłoby zdecydowanie łatwiej... i wszystko byłoby takie proste, oczywiste i szarobure... ale gdybym była w stanie o Tobie zapomnieć to cala teoria o metafizyce naszego związku okazałaby się zwykłą paplaniną bez cienia sensu... a przecież tak nie jest... przecież to wszystko jest tak namacalne ze musi być prawdziwe...
1 kwi 2013 21:01
Dla mnie to nie ulega kwestii!
Jest tak prawdziwe, że rany, które odniosą ci, których trzeba będzie skrzywdzić, nim "my" będzie miało szansę stać się codziennością, będą goić sie latami...
Dla mnie to nie ulega kwestii!
Jest tak prawdziwe, że rany, które odniosą ci, których trzeba będzie skrzywdzić, nim "my" będzie miało szansę stać się codziennością, będą goić sie latami...
1 kwi 2013 21:02
Nasze jeszcze dłużej o ile przetrwamy razem ten koniec świata...
Nasze jeszcze dłużej o ile przetrwamy razem ten koniec świata...
1 kwi 2013 21:04
Szaroburość nie może być metafizyczna! Nie lśni w słońcu i nie jarzy sie światłem w nocy...
Szaroburość nie może być metafizyczna! Nie lśni w słońcu i nie jarzy sie światłem w nocy...
1 kwi 2013 21:27
Kochanie... myślę, że jeśli "my" będzie miało stać się codziennością to rany zadane otoczeniu i nam mogą goić się nawet całe życie... zagadką pozostaje jak bardzo odporni jesteśmy na ból... a może raczej jak bardzo ja jestem odporna na ból, odrzucenie, wytykanie palcami, obmawianie, przekleństwa, obelgi... a może raczej jak bardzo Ty będziesz ze mną, przy mnie w tym czasie... jak długo i jak prawdziwie będziesz mnie kochał...
Kochanie... myślę, że jeśli "my" będzie miało stać się codziennością to rany zadane otoczeniu i nam mogą goić się nawet całe życie... zagadką pozostaje jak bardzo odporni jesteśmy na ból... a może raczej jak bardzo ja jestem odporna na ból, odrzucenie, wytykanie palcami, obmawianie, przekleństwa, obelgi... a może raczej jak bardzo Ty będziesz ze mną, przy mnie w tym czasie... jak długo i jak prawdziwie będziesz mnie kochał...
1 kwi 2013 21:29
Wiesz, to niesamowite, ale całe święta o tym myślałam... nieśmiało jeszcze... żeby nie zapeszyć, nie przestraszyć... ale nie mogłam się oprzeć...Ty i ja jako codzienno...
Wiesz, to niesamowite, ale całe święta o tym myślałam... nieśmiało jeszcze... żeby nie zapeszyć, nie przestraszyć... ale nie mogłam się oprzeć...Ty i ja jako codzienno...
1 kwi 2013 21:44
Zagadek jest wiele. Pierwsza, to jak napisałaś, Twoja odporność na stratę wszystkiego łącznie z rodziną. Druga: dlaczego miałabyś chcieć to zrobić? Co jest silniejsze, chęć bycia ze mną czy niechęć do bycia z mężem? Kolejna zagadka: jak to możliwe, że o tym myślimy (tak, ja też!) chociaż łącznie spędziliśmy ze sobą z 10 godzin i to w ubraniach...?
Zagadek jest wiele. Pierwsza, to jak napisałaś, Twoja odporność na stratę wszystkiego łącznie z rodziną. Druga: dlaczego miałabyś chcieć to zrobić? Co jest silniejsze, chęć bycia ze mną czy niechęć do bycia z mężem? Kolejna zagadka: jak to możliwe, że o tym myślimy (tak, ja też!) chociaż łącznie spędziliśmy ze sobą z 10 godzin i to w ubraniach...?
1 kwi 2013 21:49
To, że jestem stuknięty nie ulega wątpliwości, ale i tu jest zagadka: może ja jestem aż tak szalony, że mylę zainteresowanie ze strony pięknej, młodej kobiety z miłością?
To, że jestem stuknięty nie ulega wątpliwości, ale i tu jest zagadka: może ja jestem aż tak szalony, że mylę zainteresowanie ze strony pięknej, młodej kobiety z miłością?
1 kwi 2013 21:52
I najdziwniejsza z wszystkich zagadek: dlaczego my oboje, tak bardzo nastawieni na cielesność, wyposażeni przez naturę w raczej sprawne i chłodne rozumy, nagle w miesiąc zaliczamy taki odlot?
I najdziwniejsza z wszystkich zagadek: dlaczego my oboje, tak bardzo nastawieni na cielesność, wyposażeni przez naturę w raczej sprawne i chłodne rozumy, nagle w miesiąc zaliczamy taki odlot?
1 kwi 2013 21:55
Nie! Jest jeszcze dziwniejsze pytanie: dlaczego ja, facet nie wierzący w nic od bardzo dawna, wierzy dziś, że to "my" jest możliwe?
Nie! Jest jeszcze dziwniejsze pytanie: dlaczego ja, facet nie wierzący w nic od bardzo dawna, wierzy dziś, że to "my" jest możliwe?
1 kwi 2013 22:05
Może jestem przepełnioną czystym złem i z lodem zamiast serca czarownicą? Zaczarowałam Ciebie, nieoczekiwanie zatracając się sama w Tobie bez reszty, bez opamiętania i granic... Lód stopniał i serce zaczęło bić... 10 godzin, a znaczą więcej niż wszystko co przeżyłam przez 30 lat... więc tylko czy aż 10 godzin? 10 godzin, które sprawiają, że znów wierzę w to, że warto walczyć, i że wszystko jest w życiu możliwe... wszystko!
Może jestem przepełnioną czystym złem i z lodem zamiast serca czarownicą? Zaczarowałam Ciebie, nieoczekiwanie zatracając się sama w Tobie bez reszty, bez opamiętania i granic... Lód stopniał i serce zaczęło bić... 10 godzin, a znaczą więcej niż wszystko co przeżyłam przez 30 lat... więc tylko czy aż 10 godzin? 10 godzin, które sprawiają, że znów wierzę w to, że warto walczyć, i że wszystko jest w życiu możliwe... wszystko!
1 kwi 2013 23:14
Wiara, nadzieja i miłość... Nie myślałem, że ta sekwencja przejdzie mi kiedyś przez usta, szczególnie w odniesieniu do mnie samego... To jest dowód, że nie mylisz się - absolutnie wszystko jest w życiu możliwe! A Ty jesteś moja i nie stracę Cię tylko dlatego, ze świat nie widział nigdy podobnego romansu.
Wiara, nadzieja i miłość... Nie myślałem, że ta sekwencja przejdzie mi kiedyś przez usta, szczególnie w odniesieniu do mnie samego... To jest dowód, że nie mylisz się - absolutnie wszystko jest w życiu możliwe! A Ty jesteś moja i nie stracę Cię tylko dlatego, ze świat nie widział nigdy podobnego romansu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz