sobota, 27 kwietnia 2013

67


21 kwi 2013 06:50
Siedzimy nad basenem. Już po obiedzie i kilku drinkach... Zaraz pójdę się pakować... O ósmej zwalniamy pokoje, jedziemy na lotnisko i o północy odlatujemy do Korei. Innymi słowy jeszcze tylko dwa dni dla mnie i aż trzy dni dla Ciebie.
Zmęczyły mnie te wakacje na pustkowiu.
Luksus hotelu podoba mi się o wiele bardziej.
Cennik juz mniej.

21 kwi 2013 12:22
Jeszcze 3 dni... strasznie za Tobą tęsknię... ale cieszę się jednocześnie że już za chwilę rzucę Ci się na szyję J
Zaraz ubieram się w dresik i śmigam na rowerek J
Chciałam pojeździć sama, ale mąż się uparł ze też jedzie L już zdążyliśmy się pokłócić, zresztą przez ostanie tygodnie albo ze sobą nie rozmawiamy, albo jest awantura, dzień jak co dzień... Kontroluje wszystko co robię, telefon, komputer, nawet do kosmetyczki nie mogę pójść sama :/ Kategorycznie zabronił mi jechać do Hiszpanii... wyobrażasz sobie mi czegoś zabronić?? Przecież to tylko upewnia mnie w decyzji żeby to zrobić J  Zażądał (zażądał!!!) przelewu na swoje konto 20 tys. ze sprzedaży auta ponieważ kupujemy (my kupujemy???) działkę budowlaną...
Kurde przepraszam, że o tym piszę... nie mam z kim pogadać, przecież on jest ideałem. Do Ulki też nie mogę pojechać, bo ostatnio mój mąż stwierdził, że ma ona na mnie zły wpływ...
Nie wiem co robić, chciałabym żeby to wszystko już się skończyło...
Nieważne! Czekam na Ciebie, to jest ważne! Kocham Cię! To jest ważne! J
Ale będzie mega fajnie jak wrócisz J))

22 kwi 2013 03:35
Dotarliśmy do Seulu... Na razie spisz... Ale telefony tu już działają, zadzwonię do Ciebie później, 

22 kwi 2013 03:41
Sorry... Coś mi się nacisnęło i wysłało...
Jak napisałem zadzwonię, kiedy wrócimy do hotelu. W międzyczasie uda mi się napisać, że Cię kocham. I że gdy tylko wrócę zajmiemy się planowym rozwiązaniem naszych, a szczególnie Twoich problemów...

22 kwi 2013 04:13
Na razie podoba mi się w Seulu... Znaczy lotnisko, bo jeszcze metra nie znaleźliśmy...
Nie przepraszaj mnie za dzielenie się swoim życiem ze mną! Ja robię to bez zastanowienia. Twoje życie jest teraz moim życiem... Przynajmniej takie mam złudzenie. O tym właśnie musimy porozmawiać. Twarzą w twarz... 
To co piszesz o zachowaniu męża... To nawet nie wiem jak to skomentować... Powiem wprost: tak się nie da żyć. To jakaś masakra... 
Jeszcze dwa dni... TYLKO

22 kwi 2013 20:31
„…w dzień rozstania, a nocą powroty - ja właśnie za to kocham koty!”
Tutaj  ok. 20.30, to u Ciebie gdzieś wpół do 4 nad ranem chyba, czy coś... nawet nie wiesz ile bym dała żeby teraz tulić się do Ciebie... Chciałabym żebyś patrzył na mnie kiedy śpię... może  z zachwytem w oczach, może z pożądaniem, a może tak po prostu o niczym nie myśląc... Chciałabym żebyś głaskał mnie po włosach zanim wstaniesz zrobić kawę (tak! to Ty będziesz w sobotnie poranki robił kawę i przynosił mi do łóżka... tak postanowiłam J) ...chciałabym żebyś budził mnie pocałunkiem i szeptał mi do ucha "wstajemy kicia"
Strasznie, mega się cieszę, że w środę się zobaczymy :) WOW! Mam ochotę krzyczeć z radości! J)))
Kochanie, powiedz... jak to będzie wszystko? Będziesz ze mną? Będziesz przy mnie? Kochający? Ocierający łzy? Śmiejący się razem ze mną? Wygłupiający? I milion innych rzeczy?
PS:  jutro od 20.15 do 21.30 będę sama... może uda Ci się zadzwonić... jeśli nie, napisz jak wylądujecie... szkoda, że nie mogę być na lotnisku, mogłabym stać w moich nowych różowych okularach z lizakiem w ustach i transparentem w rękach może z napisem KOCHAM CIĘ! albo coś w ten klimat J

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz