sobota, 27 kwietnia 2013

53


13 kwietnia 2013 11:55
Chyba dzień 11ty
Zwiedziliśmy wyspę. Nie jak jacyś pierdoleni turyści, żeby nie było! Nic na wprost... Przejechaliśmy ponad 70 km autostopem...
Właśnie, dosłownie w tej chwili, wielka ryba ułamała nam wędkę. Wędka była wielka, na merliny, ale ta ryba, cokolwiek to było złamała ją jak zapałkę, wyrwała kołowrót i odpłynęła, ot tak...
Wracając do autostopu - wyobraź sobie wariatów, z butelka ginu, kilkoma puszkami toniku i chipsami krewetkowymi w rekach. Kto mógł ich zabrać stopem? Tylko inni wariaci. Nasza czwórka trafiła pod sklepem na parę rastamanów. Powiedzieli, że za 2000 pacyficznych franków zawiozą nas na festiwal czegoś-tam. Zgodziliśmy się oczywiście. Lila wsiadła z nimi do kabiny, a my we trzech na pakę pickupa. Było świetnie, jechaliśmy ze czterdzieści kilometrów, może nawet dalej, a nasz kierowca skręcał jointy i pił piwo. Zioło mieli fajne. Sami hodowali. Sztachnąłem się kilka razy, a rastamanka o imieniu Sara oświadczyła mi się i powiedziała, że jedziemy do nich, do domu, a nie na jakiś fucking fest. Nie mieliśmy za wiele do gadania. Kiedy kierowca skręcił w dżunglę, nie kłóciliśmy się zbytnio. Trochę byliśmy pijani i najarani jak bombowce. Trafiliśmy do ich domu.
To było miejsce jak z bajki! Domy jak domy, ale stały na 50cio metrowym klifie z widokiem zapierającym dech w piersiach. Zrobiliśmy kilka fotek, a potem zeszliśmy z klifu w dół. Jarek skakał z rastamanami do wody ze skały. Może z 10, może więcej metrów. Ja negocjowałem z Sarą niebzykanie się z nią, bo mówiąc szczerze nie była zbyt piękna, zobaczysz zresztą na zdjęciach i filmach. Powiedziałem, że jestem in love, i że w ogóle jak moja kochanka ją dopadnie to rozszarpie na strzępy... Posiedzieliśmy tam trochę, poznaliśmy innych tubylców, a potem Sara i jej chłopak odwieźli nas na ten festiwal. Nie wiem za bardzo o co w nim chodziło, ale zjadłem jakąś rybę z jakimś zielskiem... Na wieczór wróciliśmy do naszej zatoki. Nie od razu oczywiście. Na kilka etapów, z przerwami w sklepach, bo knajp tu nie ma. Nie ma też internetu... Teraz pijemy rum 60% kupiony po drodze, z sokiem pomarańczowym i czymś co tam M. jeszcze dolewa. Trochę się ukryłem, żeby do Ciebie napisać... Gdybyś tu była, zamiast pisać pieściłbym Cię, albo lizał aż do orgazmu. Twoje westchnienia słyszeliby na decku... Nie masz pojęcia jak za Tobą tęsknię. Czuje sie jak.... sam nie wiem, chyba jak idiota? Całe życie byłem chłodny, a teraz kipię. Wypisuję jakieś miłosne bzdury jak dzieciak… Posiadłaś mnie. Zmieniłaś. Zaczarowałaś. Kocham Cie!
Jutro mieliśmy wypływać nad ranem, ale zostajemy dzień dłużej bo nurkujący znaleźli jakieś miejsce do zanurzenia. Ja zostaję na plaży. Spiję się i spalę na słońcu... Cały dzień będę się moczył w morskiej wodzie...

13 kwi 2013 22:10
Dzień 11
"Ja mam wiarę ty masz szybki wóz
we dwoje łatwiej będzie nam.
Zostawmy to i uciekajmy stąd
Póki mamy jeszcze czas
póki młodość mieszka w nas"
Eh... wracaj Chłopaku szybko, bo albo popadnę w totalny alkoholizm, albo uzależnię się od samogwałtu J co wolisz? Możesz sobie wybrać J
Mam ochotę wykrzyczeć całemu światu, że Cię kocham, chciałabym żeby wszyscy widzieli jak trzymam Cię za rękę, patrzę z pożądaniem w Twoje oczy, jak się całujemy i przytulamy... Czy podczas wyjazdu do Hiszpanii będzie to możliwe?? Jak myślisz?? Czy to już będzie ten moment, że będziemy mogli pokazać się razem? A może trzeba będzie się ukrywać?? Co też może być mega podniecające… ukradkowe spojrzenia, skradzione pocałunki, szybki sex zanim ktoś wejdzie, zobaczy, nakryje... jak nastolatki chowające się przed rodzicami.
Szkoda, że Cię nie ma w Lublinie, siedzę sama cały weekend... nie chce mi się z nikim spotykać, więc trochę pracuję... najchętniej spotkałabym się z Tobą, poszła na spacer, na kolację, do łóżka... byłoby miło, prawda?
Tęsknię za Tobą...
PS: już mi się znudziło to bycie bez Ciebie... mógłbyś już wrócić?? No proszę, zgódź się... please...

15 kwi 2013 09:41
Kurde, cały weekend mogłem spędzić z Tobą, a ja pojechałem na koniec świata... J))) a szczerze mówiąc liczę na wiele lat z Tobą, więc jeden weekend w tę, czy we wtę... Szkoda tylko tych orgazmów...  J
Mnie też znudziły się już te wakacje bez Ciebie. Wracam już! Poważnie, od jutra płyniemy już z powrotem...
Jeszcze tylko tydzień i trochę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz