sobota, 27 kwietnia 2013

55


14 kwietnia 2013 08:16
Dzień 12sty
Wczorajszy plan plażowania wypalił. Wróciliśmy na okręt przed chwilą. Pijani, najarani i spaleni słońcem... Chyba się zdrzemnę chwilkę, skoro już wlazłem do kabinki. Musze pamiętać żeby zrobić fotki naszej "kajuty" i w szczególności naszego kibla. Wiesz jak działa morski kibelek? Jeśli nie, to przypomnij mi żebym Ci opowiedział wszystkie szczegóły. Mówiąc prawdę, kiedy już nauczysz się korzystać z niego na pełnym morzu, przy kilkumetrowej fali i nadal chce Ci sie pływać na jachtach, to już nigdy Ci się nie odechce...
Marze, że tu jesteś. Mam jakiś kryzys dzisiaj. Gapiłem się w morze z plaży i było mi smutno, chociaż patrzyłem na prawdziwy raj. Gdybym mógł trzymać Cię za rękę, byłoby idealnie... Minęła już połowa tej wyprawy. W nocy startujemy na największy atol świata. Tam podobno dopiero jest pięknie...

15 kwi 2013 18:31
Boli L((
Dzisiaj pani doktor wzięła do ręki skalpelek i pocięła mi dziąsełko, a następnie wielkimi szczypcami wyciągnęła ostatniego ząbka mądrości jaki mi został, a później założyła 3 szwy L((. Myślałam, że jak się to robi już czwarty raz to jakoś miej boli, albo się człowiek przyzwyczaja, czy coś L, ale nie, boli tak samo kurewsko!!! Leżę w łóżeczku, piszę do Ciebie, a po policzkach płyną mi strugi łez L((( Mąż mnie zostawił i polazł gdzieś z kolegami, więc nie ma mnie nawet kto pogłaskać po włosach, albo potrzymać za rękę...
Teoretycznie powinnam chociaż 1 dzień pobyć na zwolnieniu, ale przecież trzeba ogarnąć do końca temat tego pieprzonego kredytu, więc się zwlekę jutro ledwo ciepła z łóżka, zapewne niewyspana i poczołgam się na krańcową... chyba że wcześniej wykończy mnie ból L((( Ból... coś czego najbardziej boję się w życiu (poza włochatymi pająkami)... Chyba bardziej boję się bólu fizycznego... Mam wrażenie ze z psychicznym lepiej sobie radzę...
Ps: Zjem chyba jakieś lody... pani doktor powiedziała że dzisiaj nawet powinnam... Ja pieprzę zaraz zeświruję przez ten ból L(((

16 kwi 2013 01:45
O rany, strasznie mi przykro, że Cię boli... Bardzo, bardzo chciałbym Cię przytulić. Musisz wiedzieć, że moje całusy czynią cuda. Całuję raz i jest lepiej, trzy razy i ból znika, dalej są już tylko odloty i orgazmy... ale nie da się przedawkować! Z moimi całusami jest jak z Twoimi uśmiechami... To znaczy chciałbym, żeby tak było, żeby na Ciebie tak działały...
Wracaj do zdrowia Kochanie...

16 kwi 2013 20:38
Eh, miałam dzisiaj ochotę sporo do Ciebie napisać, coś narysować, myślałam o tym cały dzień, co przeszkadzało mi w skupieniu się na pracy... ale ból (trwający już ponad 24 h) stał się nie do zniesienia L więc leżę w łóżeczku i wegetuję L(( Teraz przydałabym mi się cała seria Twoich cudownych całusów czyniących cuda i żebyś bawił się moimi włosami, i mógłbyś głaskać mnie po plecach, i mógłbyś np. coś mi poczytać... jestem spuchnięta i wyglądam jak postać z kreskówki (hehe), powinnam sobie jeszcze zawiązać chustkę wokół głowy J))
G. się fajnie zachował, zaproponował przytulanie na ukojenie bólu... :) milutko z jego strony...
A tak poważnie... jeśli następnym razem po jakimś zabiegu z użyciem skalpela będę miała to pierdolone poczucie misji i z temperaturą będę chciała pojechać do pracy, to walnij mnie czymś ciężkim w głowę, przykuj do łóżka i powiedz że jak mnie 1 czy 2 dni w pracy nie będzie to firma nagle nie upadnie!!!

19 kwi 2013 09:02
Będę przykuwał Cię do łóżka raz w tygodniu w ramach treningu... Będę robił z Tobą co tylko fantazja mi podpowie... No może z raz się z Tobą skonsultuję? Albo zaproszę B., żeby się Tobą zajął, ciekawe co by wymyślił? Myślisz, ze sushi z Twojego brzuszka? Czy raczej zrobiłby foty żeby się Tobą chwalić przed ukraińskimi kolegami?

20 kwi 2013 20:44
I znów się czepiasz biednego B. J naprawdę chcesz wiedzieć? J Myślę, że nie chcesz, tak się tylko droczysz, bo Cię B. wkurza J
Sushi raczej nie wchodziłoby w grę... jakbyś dał mu mnie nagą, przykutą do łóżka (dałbyś???) to zerżnąłby mnie kilka razy (nie odpuściłby takiej okazji), zrobiłby z milion zdjęć, chwalił się swoim kolegom z Ukrainy i Rumunii, a później opchnąłby mnie w jakimś kolejnym zakładzie kuplom z Macedonii i jeszcze na tym zarobił…
…ale chyba byś mu na to nie pozwolił, prawda???  Żeby mnie bzyknął, zrobił zdjęcia i sprzedał???

20 kwi 2013 21:17
Jasne, że bym mu nie pozwolił! Nie zamierzam dzielić się Tobą z byle kim, a już na pewno nie z idiotą. Idioci powinni rżnąć buraki, a nie kobiety, szczególnie nie te idealne!
Swoją droga czy to nie dziwne? Może ze mną coś jest nie tak? Dlaczego mi nie przychodzi do głowy zwyczajnie zerżnąć Cię gdy jesteś bezbronna? Dlaczego chodzą mi po głowie scenariusze, w których doprowadzam Cię do szaleństwa pieszczotami i czekam aż zaczniesz mnie o zerżniecie błagać?  Koniec będzie taki sam, wiec po co muszę to odwlekać i komplikować? Czy to będzie lepiej smakowało?

20 kwi 2013 23:14
Przecież to oczywiste - chcesz to odwlekać bo jesteś narcystycznym, zadufanym w sobie egoista :) ...kreci Cię to że będziesz słyszał moje jęki i błagania, obietnice ze zrobię wszystko co zechcesz byle tylko poczuć Cię w sobie, będziesz patrzył jak wije się z obłędem w oczach i celowo jeszcze przez chwile odwlekał to co i tak nastąpi... Doprowadzi Cię to do takiego samego mega podniecenia jak mnie... a efekt końcowy to będzie trzęsienie kosmosu!!! I wtedy będę już krzyczeć tylko z rozkoszy...
Podobają mi się Twoje fantazje :) pokrywają się z moimi
J) chociaż jak juz mnie przykujesz do tego łóżka to z raz czy dwa mógłbyś po prostu mnie 'zgwałcic' J obiecuję że będę się bronić J

21 kwi 2013 03:39
Kurde, Kochanie, gwałty to nie moja specjalność, ja nawet przytulic Cię "na siłę" nie potrafię. Kiedy marudzisz, że ktoś w biurze zobaczy, ja od razu przestaję... Czy robię błąd? Wolałabyś żebym narobił Ci siniaków? Poważnie? Będę musiał poćwiczyć, ale z pewnością dam rade! :)))
Oczywiście, że oczywiście! Jestem narcyzem bez dwóch zdań! Przecież pieszcząc Ciebie będę zaspokajał również swoje pragnienia... Koniec będzie wtedy, gdy pragnienie wejścia w Ciebie będzie silniejsze niż cokolwiek. I racja gwiazdy mogą zacząć nam spadać na głowę... Chociaż z drugiej strony będziemy już na krawędzi... Może nas być stać tylko na krzyk lub jęk, lub westchnienie.
Prowokuj mnie! Nakręcaj! Doprowadzaj do szalu. Pozwalaj mi na wszystko i żądaj wszystkiego,  nawet gwałtów. Wydobądź ze mnie sporą cześć mojej zwierzęcej natury. Ja zrobię dla Ciebie to samo bez wahania. Prawdopodobnie zrobię dla Ciebie o wiele więcej niż w tej chwili oczekujesz, więcej nawet niż ja sam potrafię sobie dziś wyobrazić... Zmieniasz mnie, a i ja odnoszę wrażenie, że zmieniam Ciebie. Zmierzamy ( mam nadzieje! ) w kierunku zrozumienia. Jakkolwiek dziwnie to brzmi chodzi mi oto, że możemy się uzupełniać i stymulować na wzajem, balansując na bardzo cienkiej granicy kompletnego odlotu... A czasem wędrując poza nią, nawet dość daleko, jeśli nas strach nie obleci lub obrzydzenie nie powstrzyma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz