sobota, 27 kwietnia 2013

56


15 kwietnia 2013 04:04
13
Dotarliśmy na ten największy atol świata... Ouwea, tak sie nazywa. Nie pojechałem na plaże, bo wczoraj przesadziłem ze słońcem. Trochę mnie brzuszek piecze dzisiaj... i plecy, i kolana. Zdziwisz się gdy zobaczysz kolor mojej skóry. Tak nie wyglądałem jeszcze nigdy, znów się we mnie zakochasz, nie będziesz miała wyboru. Nie wyglądam jak jakiś kolorowy, tylko jak prawdziwy wilk morski, albo bardziej jak morski lew... Wiem, wiem! Z nudów i tęsknoty zaczynam juz bredzić... J))
Pusto tu. Nie ma Ciebie. Nie ma turystów. Nie ma sklepów, nie ma knajp, nie ma telefonów, nie ma internetu. Jest za to upał, wilgotność powietrza 100%, zajebiste widoki, których nie chce mi sie fotografować... Gdybyś stała na ich tle robiłbym fotkę za fotką. Musisz ze mną jeździć na wakacje bo bez Ciebie nie mam frajdy. Nie będziesz się mogła z tego wymigać. Wiem, że twierdziłem, że w związkach wakacje powinny być spędzane osobno, dla higieny psychicznej, ale nie w naszym! Ostatecznie nie jesteśmy normalni...
Ten atol jest tak duży, że z wody nie widać nawet, że to atol. Kilka bezludnych wysepek i jedna zamieszkana, ale w istocie zero cywilizacji. Z mapy i przewodnika wynika, że jest tu jakiś hotel, może będzie sieć. Wyśle maile i odbiorę te od Ciebie, o ile piszesz do mnie. Strasznie jestem ciekaw na co poszłaś z B. do kina? Jakiś romantyczny film? Pełen wzruszeń? Fajnie było? Wiem, wiem! Obiecałem, że już nie będę... Ale nie mogę się powstrzymać
J))) To z nudów chyba, z nic nie robienia, albo z pijaństwa i narkomanii... Strasznie zepsuci są ci żeglarze, mają zły wpływ na mnie... Zrobię Ci laskę na zgodę, dobrze? Chociaż nie! Ostatecznie będąc Twoim kochankiem mam zakaz kontaktów po siedemnastej, a B. wydzwania do Ciebie o dowolnej porze dnia i nocy... Niech on zrobi Ci laskę... Nie, to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie, musiałbym go za to zabić, a przecież on jest taki nieszczęśliwy, może niech sam sie zabije? Jak myślisz, czy to dobry pomysł?
To bardzo dziwne, że jestem absolutnie pewien, że chce tylko Ciebie i nic innego nie ma znaczenia, ale jednocześnie nie znam Cię jeszcze wcale. Nie wiem jak znosisz ciasnotę, jak upał, jak wyglądasz gdy Cie słońce przypali... Zresztą co ja gadam! Nie widziałem nawet Twojego orgazmu... To co nas połączyło jest albo największą miłością o jakiej słyszałem, albo kompletnym wariactwem, które wzięło się z naszych frustracji i umrze tak samo jak one. Ja pogodzę się z tym, ze wcale nie jestem wyjątkowy więc mogę żyć jak każdy, a Ty, na dobre zapomnisz kim jesteś i staniesz się dobrą dziewczynką, zajdziesz w ciąże z wyjątkowo dobrym chłopakiem, potem w następną i tak dalej... Gdyby tak się stało, ja zginałbym na motocyklu w ciągu kilku lat, Ty przytyłabyś i stałabyś się baaaaardzo religijną matką-polką… i znów Ty miałabyś gorzej...
Skąd się biorą Twoim zdaniem, takie kompletnie surrealistyczne uczucia? Dlaczego wszystko co miało dla mnie trochę sensu, już go niema? Dlaczego nie potrafię od kilku tygodni skupić się na niczym z wyjątkiem Ciebie. Dlaczego wciąż mam w głowie Twoje słowa, że 10 godzin ze mną jest ważniejsze niż pozostałe 30 lat życia? Wiem, że to niemożliwe, ale mimo tego, wierzę w to, jak w ewangelię. Nie znam nikogo, z realu czy z fikcji, kto usłyszałby podobne wyznanie...
Zburzymy ten świat. Ty i ja. Będziemy o tym rozmawiać, albo co bardziej prawdopodobne zrobimy to bez dalszego namysłu.
Za kilka dni chce Ciebie zawieszonej na mojej szyi... Marze o tym nieustannie.


15 kwi 2013       21:53
Końcówka 13 dnia...
Dzisiaj ponad wszelką wątpliwość jest 13 dzień bez Ciebie… Już mi lepiej… Udało się załatwić ketonal… setkę… jedna tabletka co 8 godzin… mam 5 więc będzie na półtorej doby… później powinien starczyć opokan… jestem trochę spuchnięta, ale aescin załatwi sprawę… przez te kilka godzin myślałam ze umrę… do tego jeszcze w samotności… Nie wiem sama, ale to chyba musi być przerażające… umierać w samotności…
Hmmm… samotność i starość to chyba kolejna rzeczy których się boję… kurde, im więcej do Ciebie piszę i im więcej Cię czytam, tym coraz więcej spraw sobie uświadamiam… spraw, o których nie miałam pojęcia…
Lubię wodę… w każdej postaci… basen, jezioro, morze, ocean pewnie też, rzeki trochę mnie przerażają… Mój ojciec ma patent sternika czy coś… pewnie przekazał mi to w genach… Dziadek też lubił wodę… przepłynął nawet jakąś większą rzekę w Niemczech podczas wojny (pewnie to ignorancja z mojej strony, ale mam inne zalety, które rekompensują nieznajomość podstawowych zagadnień z geografii), kiedy wracał by ratować kobietę, którą kochał – moją babcię, ojciec przepłyną Wisłę (z młodzieńczej głupoty), ja zaliczyłam tylko długość Zagłębocza, bo tak postanowiłam…
Tak Kochanie, myślę że chciałabym przeżyć taką wyprawę… mówiłam Ci że byłam kilka ładnych lat w harcerstwie? i chodziłam w mundurku, wiesz? J Nie ważne, ważne że przeżyłam kilka fajnych wypraw, w warunkach pozostawiających wiele do życzenia, więc nie jest mi to obce… choć wiem, że jak mówię o różowych paznokciach w czarne kokardki z cyrkoniami to trudno sobie to wyobrazić...
PS:  Kino mam w planach, w czwartek, ale raczej samotnie, ewentualnie z mężem… B. lubi filmy katastroficzne, nie rozumie klimatu Tarantino i słucha radia Złote Przeboje, co jednoznacznie wyklucza go z kręgu kandydatów do łóżka J Poza tym… teraz jestem szaleńczo zakochana w Tobie, więc nikt inny mnie nie interesuje… no chyba że razem ustalimy, że ten czy tamten się nadaje J Hmmm… a skąd wiesz kiedy wydzwania?  Sprawdzałeś jego billingi? J))
Kocham Cię mega!!!!

15 kwietnia 2013 23:34
Ten atol nazywa sie dokładnie Ouwea...
Ta cała Nowa Kaledonia, to prawdziwy koniec świata. A Ouwea jest końcem tego końca...
Wstałem dziś jakoś wcześnie, chyba wczorajszy rum mam jeszcze we krwi, mam ochotę na Ciebie i na sushi... Różnica polega na tym, że gdybyś mogła sie tu zjawić, to w zamian byłbym gotów zrezygnować z sushi na zawsze, odwrotnie nie. Kiedyś może przyjdzie taki dzień, że będę chciał od Ciebie odpocząć, ale teraz strasznie cierpię przez te wakacje. Wczoraj wysłałem do Ciebie dużo pisaniny, przeczytałem też Twoje maile. Teraz robię to jeszcze raz, pewnie nie ostatni... Nie chcę powiedzieć, że sie cieszę z Twojej tęsknoty, bo to nie tak, ale bardzo mi ona schlebia i bardzo rozbudowuje moje ego. Większe ego chyba mi nie potrzebne, ale myśl, że mnie kochasz, towarzysząca mi bez przerwy zmienia wszystko w całym moim świecie.
Nie pojadę już na wakacje bez Ciebie. No chyba ze mnie rzucisz... Nie, wtedy też Cię zabiorę ze sobą. Najpierw Cię zabiję, a potem zapakuje do walizki :)
Zapieszczę Cię na śmierć...
Scałuję z Ciebie całe życie, bo jak inaczej można by się Tobą nasycić?

16 kwi 2013 02:10
Przeżyjemy wiele wypraw. Obiecuję! W miejsca znane i nieznane, po wodzie i po ladzie, każdym możliwym środkiem lokomocji z wyjątkiem wielbłąda i konia. My oboje, sami lub z przyjaciółmi, lub nawet z obcymi ludźmi. Im jestem starszy tym więcej mam luzu i więcej ciekawości świata. Brakuje mi Twojej otwartości i umiejętności zjednywania sobie ludzi, ale przecież będziesz ze mną... Nie umiem już myśleć o nas inaczej jak o parze. Dla mnie dzisiaj "my" już istnieje... Straciłem całkowicie jasność oceny związanych Tobą spraw. Posiadłaś mnie Czarownico!!!
Z pewnością nie umrzesz w samotności, ale będziesz sprawczynią samotności wielu facetów i pewnie kilku kobiet, miedzy innymi i mnie...
Co do radia złote przeboje, mogę, parafrazując, zacytować tylko tyle: "nigdy w życiu nie pokocham dziewczyny, która słucha disco polo"... 
Nieustannie wydaje mi się, że jestem kosmitą. I bez przerwy zadziwia mnie jak bardzo potrafię być z Tobą szczery. A właściwie jak bardzo chcę mówić Ci o wszystkim - po prostu dzielić się z Tobą moim życiem. I to, że mnie rozumiesz... tak, to zdumiewa mnie bezgranicznie. Ty też musisz być kosmitką...

16 kwi 2013 05:44
Koniecznie muszę zobaczyć Cię na morskim kibelku z tymi różowymi paznokciami. KONIECZNIE. Tylko żeby miały kokardki z cyrkoniami. J
A propos rzek - nasz przyjaciel J. ma kilka motorówek na Wiśle... Popływamy nimi, któregoś dnia...
Byłaś harcerką? Od urodzenia wychowywano Cię na dobra dziewczynkę... Nieudało się? Naprawdę nie jesteś dobrą dziewczynką? Naprawdę jesteś szalona? Jak to możliwe?
Ja wiem -  jesteś wyjątkowym przypadkiem. Nikt nie wiedział, że to ja Cię wymyśliłem....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz