3 kwi 2013 21:10
Kochanie... nie ma Cię...
Wiem, świetnie się bawisz... i dobrze!!! Po to są wakacje, żeby na maksa zajebiście
się bawić...
Miałam pracować... nic z tego nie wyszło... wieczór zleciał mi
na pocieszaniu B. po wczorajszym
spotkaniu z prezesem. Wciąż ma mega-doła... włączając w to złożenie
wypowiedzenia...
Piję kolejnego drinka z Jameson’a (gin się skończył i w domu, i
w osiedlowej Stokrotce, dobrze, że chociaż udało mi się kupić worki na śmiecie J )
Jestem już odrobinę (czyt.: całkiem) wstawiona... Słucham Foals,
dotykam się i myślę tylko o Tobie...
Mam ochotę znaleźć się w niszowym klubie rockowym... z
Tobą...wypić morze alkoholu, wypalić paczkę fajek i tańczyć na wpółnago... na
parkiecie, na stole, przy barze... przy alternatywnej muzie, czując na sobie
wzrok wszystkich facetów w klubie, którzy myślą tylko o tym jak rżną mnie w
każdy wyobrażalny sposób i w każdym możliwym miejscu... lizać się z dopiero
poznaną laską, czuć jak mnie obmacuje i pożąda... pieprzyć się z Tobą później
na 1000 różnych sposobów... a rano obudzić się na totalnym kacu...fizycznym i
moralnym...z lukami w pamięci… przytulic się do Ciebie i usłyszeć jak bardzo
mnie kochasz...
Tak! Już zawsze chcę się budzić przy Tobie... Kochanie...
Twoja,
M.
4 kwi 2013 03:10
Hehehe podoba mi się Twoja wizja rozrywki, Kochanie... Bardzo mi się
podoba!
Dotarliśmy do Osaki. Opracowujemy plan działania zanim nam
udostępnia pokoje. Na razie nie ma w tym zabawy. Jest tylko zmęczenie.
Tęsknię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz