20 kwi 2013 08:13
Jeszcze tylko 3 dni
Patrzę na zegarek i na kalendarz, wiem ze jeszcze spisz. U Ciebie
jest sobotni poranek, u mnie zbliża się kolacja. Hotel jest idealny, nigdy nie
byłem w lepszym. Kameralny, odosobniony, chociaż w mieście, ekstremalnie
luksusowy... Cala ta Nowa Kaledonia to pustkowie nie ma tu nic innego wartego
zachodu, no chyba, ze ktoś lubi odkrywać całkowite nic. Ale stolica, Noumea,
jest jak mała Nicea, ta sama atmosfera bogatej Francji. Piękne krajobrazy i
piękni ludzie. Jedyna różnica miedzy Nieceą, a Noumea polega na tym, że tutaj
na skwerach jara się blanty bez żadnych ceregieli.
Wydawało mi się, że uda mi się przemyśleć wszystko, nie udało się, chociaż poświęciłem się temu rzetelnie. Im więcej się zastanawiałem, tym mniej wszystko miało sensu, ale stawało się cudowniejsze, bardziej ekscytujące i podniecające... Wydawało mi się, że przeżyję coć wyjątkowego, nie przeżyłem, no chyba, ze obezwładniające pragnienie i niemożliwość nawet minimalnego spełnienia można uznać za wyjątkowe przeżycie. Można? W gruncie rzeczy czułem się jak w wiezieniu, gdyby nie iPad, to nie miałbym żadnej ucieczki.
Jeszcze tylko trzy dni, dla Ciebie niestety jeszcze cztery... I już! Będzie po wszystkim. Koniec rozstania. Przystąpimy do konsumpcji tej miłości! Pełnymi garściami. Bez opamiętania i oglądania się na to, co ludzie powiedzą. Tak naprawdę zawsze miałem to gdzieś, ale ciągle martwię się o Ciebie... Musimy wkrótce porozmawiać poważnie, otwartym tekstem, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie...
W środę idziemy na sushi, Ty i ja. Pierdolić jetlag! Jesteś dla mnie lekiem na wszystko, czyż nie? Uśmiechniesz się i wszytko mi przejdzie. Może nawet poparzenia i uczulenia słoneczne?
Dzisiaj sobota, czy siedzisz sama w domu? Będę myślał o tym, jak słodka jesteś gdy wstajesz z łóżka o 11stej i snujesz się po kawę, taka pachnąca snem i całkiem nieogarnięta...
Wydawało mi się, że uda mi się przemyśleć wszystko, nie udało się, chociaż poświęciłem się temu rzetelnie. Im więcej się zastanawiałem, tym mniej wszystko miało sensu, ale stawało się cudowniejsze, bardziej ekscytujące i podniecające... Wydawało mi się, że przeżyję coć wyjątkowego, nie przeżyłem, no chyba, ze obezwładniające pragnienie i niemożliwość nawet minimalnego spełnienia można uznać za wyjątkowe przeżycie. Można? W gruncie rzeczy czułem się jak w wiezieniu, gdyby nie iPad, to nie miałbym żadnej ucieczki.
Jeszcze tylko trzy dni, dla Ciebie niestety jeszcze cztery... I już! Będzie po wszystkim. Koniec rozstania. Przystąpimy do konsumpcji tej miłości! Pełnymi garściami. Bez opamiętania i oglądania się na to, co ludzie powiedzą. Tak naprawdę zawsze miałem to gdzieś, ale ciągle martwię się o Ciebie... Musimy wkrótce porozmawiać poważnie, otwartym tekstem, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie...
W środę idziemy na sushi, Ty i ja. Pierdolić jetlag! Jesteś dla mnie lekiem na wszystko, czyż nie? Uśmiechniesz się i wszytko mi przejdzie. Może nawet poparzenia i uczulenia słoneczne?
Dzisiaj sobota, czy siedzisz sama w domu? Będę myślał o tym, jak słodka jesteś gdy wstajesz z łóżka o 11stej i snujesz się po kawę, taka pachnąca snem i całkiem nieogarnięta...
Kocham Cie...
20 kwi 2013 17:05
Dzisiaj sobota... siedzę sama... pracuję i dopijam już butelkę
czerwonego wina (chłopaki z ING ostatnio przywieźli - całkiem niezłe) ...
Hmmm... chyba jestem zboczona, ale ubrałam się dziś w bieliznę którą ostatnio
sobie kupiłam i kurtkę skórzaną - pamiętasz? Pisałam Ci o tym... i przez
całkiem długą chwilę zabawiałam się sama ze sobą myśląc o Tobie... było...
podniecająco...
PS: ciekawe jak Ci się spodobam w takie sobotnie poranki :) taka
pachnąca snem, całkiem nieogarnięta i snująca się po kawę...potykająca się o
porozrzucane wszędzie ubrania, których nie zdążyliśmy sprzątnąć minionej
nocy... po tym jak namiętnie kochaliśmy się tuż po powrocie z niszowego
rockowego klubu, albo koncertu, albo z imprezy u J. J
Kocham Cię!
20 kwi 2013 21:46
Gdybyś nie była stuknięta i zboczona, zapewne byłabyś inna. Byłabyś
wtedy stworzona dla kogoś innego...
Kto w nocy sprząta ubrania? Obyśmy doszli do łóżka..
Jak mi się spodobasz? A zależy Ci na tym by mi się w takiej chwili
podobać?
20 kwi 2013 23:23
Hmmm... chciałabym podobać Ci się w każdej sytuacji. Jak budzisz
mnie rano, a ja mowie "nie, nie, nie dzień na pewno jeszcze śpi. Tak jak
ja" i chowam się pod kołderką tak, że tylko nosek mi wystaje, też. I jak
jestem taka słodka rozczochrana rano i ze zmarszczonym noskiem, z zamkniętymi
oczami w pidżamce w myszkę mickey snuję się do kuchni po kawę, też. J Ciekawe czy to
możliwe? :) Sprawdzimy?
21 kwi 2013 03:51
Dzień nigdy nie śpi, kiedy ja wstaje! Poza tym nie zamierzam w
takich sytuacjach rozmawiać z Twoim rozumem, tylko z Twoim ciałem. Myślisz, że
ono powie mi "nie" gdy powolutku zacznę zagłębiać się w nim? Jestem
pewien, że będziesz otwierać się jak ostryga pod moimi palcami...
Sprawdzimy! Szczegółowo w praktyce... Ale wiem na pewno, że o wiele
bardziej będziesz podobać mi się robiąc kawę bez piżamki....
21 kwi 2013 12:32
Coś czuję, że będę uwielbiała takie sobotnie poranki... chyba
już je uwielbiam, chociaż jeszcze żaden się nie wydarzył... A moje ciało...
robię się mokra wyobrażając sobie taki poranek... kiedy stanie się on
rzeczywistością to będzie totalny odlot!
Mam ochotę odwzajemniać Twoje pieszczoty i chcę to zrobić ustami
i językiem...
Jesteś takim jakiego Cię chcę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz