sobota, 27 kwietnia 2013

61


18 kwietnia 2013 11:17
Dzień 16 => jeszcze tylko 5 dni
Miał być resort, restauracja, wifi, gin... Miało być tak pięknie, a jest jak zawsze do tej pory na tym pustkowiu - nie ma nic z wyjątkiem pięknych widoków. To niewiarygodne jak różna jest rzeczywista Nowa Kaledonia od tej z przewodników...
Jeszcze tylko jutro żeglujemy. Krótko, w trakcie trochę plażowania. Wieczorem będziemy już w Noumei. W marinie będzie wifi, chociaż jeśli nie znajdę prądu, to i tak mi się nie przyda bo iPad padnie dosłownie za kilka minut.
U Ciebie jest teraz 10:55; prawie na pewno pijesz kawę i uwodzisz P. i/lub B. ... Nawet jeśli mówię, że mnie to nie obchodzi, to zajebiście im zazdroszczę Twojej bliskości. Myślę, że jesteś dla nich cudowna, nawet jeśli ząb Cię boli... Mam nadzieję, że już po wszystkim, i że wróciłaś do siebie.
Dzisiaj pijemy Lącką Śliwowice co czyści krew, pędzi mocz i przedziwnie wzmacnia, ma 70% alkoholu, pali w gardle i podnosi temperaturę powietrza w promieniu metra od pijącego... Ta ostatnia właściwość jest fajna, bo ciągle było mi zimno. Cały wczorajszy dzień, cała noc i dziś do jakiejś 17 padało. Wszystko jest mokre i dziwnie pachnie. Zrobiło się raczej chłodno.
Wziąłem prysznic i trochę się ukryłem, żeby napisać maila, który kiedyś się do Ciebie wyśle. Ciągle uważam, że to dziwaczne pisać listy, które zostaną przeczytane za jakiś czas. Chociaż, nie, nie dziwaczne, tylko staromodne, jak za dawnych czasów piszę dzisiaj, a Ty czytasz za tydzień...
Cały ten wyjazd jest cudowny i jednocześnie nic poza krajobrazami nie jest takie jak miało być. Potrzebuje więcej cywilizacji i Ciebie.

18 kwi 2013 17:11
Już za chwilkę :)
Wow! Już czwartek, już za chwilę, już za moment będziesz w zasięgu jakiejś sieci, w jakimś bardziej cywilizowanym kraju!!! Zadzwoń koniecznie... nie wiem czy będę mogła swobodnie rozmawiać, ale może się uda... jak nie odbiorę, napisz sms i koniecznie napisz w nim która jest u Ciebie godzina, żebym nie obudziła Cię w środku nocy!! J
Idę dziś do kina... może trochę się odstresuję... w pracy mam sajgon z tym pieprzonym kredytem... umowa nadal nie podpisana, bo BNP nie wyrobiło się z formalnościami, przyjadą w poniedziałek, więc J. odwołał swój wyjazd do Hiszpanii... Najgorsze, że ta umowa wcale mi się nie podoba... tzn. stresują mnie niektóre zapisy... być może niepotrzebnie, ale opinie o BNP słyszałam tylko negatywne - zero sentymentów, w  razie problemów potraktują nas jak kiedyś Raiffeisen... ale J. zafiksował się na kwotę i nic innego się nie liczy, BRE daje mniej... szkoda, że nie ma M., on przynajmniej poza kwotą patrzy też na inne aspekty... ja się chyba wykończę... L
Byłam dziś z G. u notariusza. Kurde strasznie go lubię J
Pytał czy nadal chcę z Wami jechać do Hiszpanii J powiedziałam, że chcę, a on na to, że powinnam się bać J, poza tym gadaliśmy jeszcze o innych kwstiach... np. że dziecko można mieć z zupełnie innym facetem niż mąż J))), ale co Ci będę opowiadać, trasa jest na tyle długa, że spokojnie można poruszyć mnóstwo różnych tematów... szczególnie jeśli jedzie się przez jakieś lasy i zadupia, a nie główną drogą J
Kocham Cię, wiesz?

19 kwi 2013 08:27
Będziesz mieć dziecko z G.?!
Okropnie skomplikowana z Ciebie dziewczyna
J


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz