piątek, 26 kwietnia 2013

45


7 kwietnia 2013 06:33
Piąty dzień? Chyba tak...
Rozłożyliśmy żagle, pada deszcz... Albo wieje jak diabli, albo wcale... Trochę się nudzę, wypiliśmy już prawie cały gin. Śpię jak dziecko! Po 10 godzin. Najbardziej na świecie chciałbym się z Tobą całować na leżance pod masztem, a potem przez pół nocy delikatnie i powolutku kochać się z Tobą na siatce...

7 kwietnia 2013 22:14
Szósty dzień
Lubię podróżować, lubię ten rodzaj zadymy, rozgardiasz, jedni pijani, inni wściekli, jedni głodni, inni nie, jedni chcą płynąć, inni stać przy wodospadzie... A na końcu wszyscy zadowoleni, to niepojęte.
Nie myślę już o tym, że mi Ciebie brak, bo ciągle tu jesteś ze mną... Nie mogę przestać myśleć o tym jak by mi tu było gdybyś była ze mną... Bylibyśmy jak na dłoni, widoczni dla wszystkich na jachcie, nawet gdybyśmy zamknęli się w kabinie... To byłoby ekscytujące, tak ich drażnić...
Rozmyślam często o tym, jak to zrobić żeby "my" było możliwe i żeby nie skrzywdzić nikogo... Nie mam pojęcia, nic nie przychodzi mi do głowy. I tak nic już nie będzie takie samo.
Chce kochać się z Tobą aż zapomnę o całym świecie, a potem w jednej chwili zmienić wszystko, nawet ubrania, być kimś innym - Twoim facetem, bez przeszłości...

7 kwi 2013     15:39
Okłamałeś mnie! Dlaczego?
Sprawdziłam to wczoraj bardzo dokładnie... chinina nie działa na miłość... wciąż Cię kocham... i nadal tęsknię... nic się nie zmieniło, mimo oceanu ginu z tonikiem jaki wczoraj w siebie wlałyśmy z Ulką...
Wiesz, że to już piąty dzień bez Ciebie? Już tylko mniej niż 20 dni :))) i rzucę Ci się na szyję :) suuuper! Strasznie się cieszę i już się nie mogę doczekać :)
Słoneczko nieśmiało wygląda dziś zza chmur... jest pięknie :)
Myślę, że po Twoim powrocie będzie już nieco śmielej na nas spoglądać, kiedy będziesz trzymał mnie za rękę podczas spaceru albo kiedy będziesz siedział na ławce i gapił się jak bawię się z przybłąkanym kotem, albo zaczepiam pana, który z balonów robi zwierzątka :)
Będzie cudownie! Będzie wiosna! Jeszcze raz się w Tobie zakocham!

8 kwietnia 2013 03:41
Ten sam dzień, chyba szósty
Wieje mocno, buja jak diabli, od czterech godzin jestem na granicy choroby morskiej, pozostało na dziś jeszcze sześć godzin takiej jazdy...
Nienawidzę pisać na tym badziewiu i dawno nic mnie tak nie wkurwiało ja autouzupełnianie tekstu, które jakiś debil wbudował w iPada, i którego nie umiem wyłączyć. Poza tym pisanie maili, które się nie wysyłają to trochę tak jak pisanie listów i wkładanie ich do butelek. Fajne, romantyczne, ale jakieś głupie.
List bez odpowiedzi, to tylko połowa korespondencji, niewysłany list, to nawet nie ćwiartka... Potrzebuje Cię. Głownie po to żebyś mnie kochała, ale również po to, żebyś odpowiadała na moje listy tak jak tylko Ty potrafisz, wywołując uśmiech lub erekcje, albo i to, i to jednocześnie.

8 kwietnia 2013 15:54
Ciągle szósty dzień - po imprezce.
Dotarliśmy do Ile des Pins, czy jakoś tak? Wyspa Sosen w każdym razie, podobno perła Pacyfiku, a na mnie jakoś nie robi wrażenia. Poza tym nie widziałem za wiele tych sosem. Może jutro, kiedy zaplanowaliśmy zwiedzanie, będzie lepiej, na razie jest ciemna noc. Po 10 godzinach na 4metrowej fali i wietrze 7 Bouforta jesteśmy wykończeni. I to nie koniec, bo za dwa dni czeka nas przelot 140 mil czyli grubo ponad 20 godzin... A nic nie wskazuje, że będzie lepiej. W środę jest targ rybny, tu nie daleko, mamy zamiar kupić kilka bonito i zacząć jeść jak przystało na Południowy Pacyfik.
Myślę sobie, że widziałem piękniejsze miejsca, i że bardzo trudno będzie mnie zadowolić. Wspominając Polinezję wymyśliłem też, że jeśli przetrwamy... Tak po prostu przetrwamy i nadal będziesz twierdziła, ze pociągam Cię nawet fizycznie... Jeśli nadal będziesz mnie kochała, jeśli będzie jakieś "my", to spędzimy kiedyś (niedługo) dwa albo trzy tygodnie na atolu Maupiti, z którym, jak na razie nic się nie równało... Chciałabyś? Jeść surowe ryby, pić gin i kochać się na plaży? Rozmawiać godzinami? Całować się? Bawić się z miejscowymi dzieciakami? Mieszkać w domu bez szyb w oknach? Smarować się preparatem na opalanie... Kurde, strasznie za Tobą tęsknię!!! Mam permanentną ochotę masturbować się fantazjując o Tobie. Wiem, że to głupie i małolackie, ale tym fajniejsze, im bardziej niemożliwe... Jest tu 10 osób na powierzchni niewielkiej kawalerki.
Gdybyś tu była, musiałbym Cię dotykać bez przerwy. Nie wiem jak byś to zniosła, Kochanie. Może to jakaś samcza manifestacja posiadania? Nie mam pojęcia, ale chce Cię mieć, chce żeby wszyscy wiedzieli, że jesteś moja... Nikt nie uwierzy, żeby kobieta taka jak Ty, związała się z kimś podobnym do mnie z miłości... Wiem, że jestem niesamowity, naprawdę, ale i tak, to jest nieprawdopodobne... Jesteś absolutnie idealna...
Trochę mówi przeze mnie rum, ale bardziej jeszcze nieusprawiedliwiona nadzieja, że skończyłem poszukiwania... Chociaż nie! Przecież to Ty mnie znalazłaś! To dopiero jest niezwykle i nieprawdopodobne!
Obawiam się, ze wszystkie maile ode mnie dostaniesz jednocześnie, i że będzie to w dniu, w którym dotrę do Seulu, czyli dwa dni przed powrotem. Poważnie nie ma tu telefonów, ani innej cywilizacji... Robię tak, żeby wszystko co piszę miało nieodwracalny charakter, bo inaczej szczerość nie będzie ta sama... Jeśli mówię głupstwa, to dlatego, ze jestem pijany i zakochany, i że nie potrafię prawidłowo ocenić rzeczywistości. I nie dbam o to! Chce tak się czuć już zawsze. Kocham Cię.

10 kwi 2013     02:36
Jak to jeszcze raz się zakochasz? Znaczy teraz masz przerwę??? Jeśli przestałaś mnie kochać to zatłukę Cię łopatą i porzucę na skraju drogi! :)
Racja z ta chininą, za cholerę nie działa na miłość, sprawdziłem to doświadczalnie. Zamierzam kontynuować badanie jeszcze ze dwa tygodnie bez przerwy, może coś z tego wyniknie, gdyby miłość umarła od chininy, ogłoszę to całemu światu i dostane Nobla, nie sądzisz? Wyzwolę ludzi z niewoli, szczególnie tych, co kochają bez wzajemności....
Rany, jak ja tęsknię, więcej radości sprawia mi znalezienie hotspota na tym zadupiu i czytanie Twoich maili niż widok na najpiękniejszą zatokę świata... Strasznie to popierdolone... Na dodatek piję francuskie piwo, kto normalny wziąłby do ust francuskie piwo!?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz